Archiwum z miesiąca Wrzesień, 2010 roku

Pokochać rozwiązywanie problemów

Napisany 20 września 2010

W trakcie ostatniego MJM (w końcu napiszę jakąś recenzję), jak i przy wielu innych okazjach, słyszałem czym jest biznes. Oczywiście definicji jest mnóstwo, ale bardzo wiele to piękne teorie sporządzone, przez specjalistów, którzy w biznesie nic nie zarobili. Wolę więc definicje życiowych specjalistów, którzy biznesu uczyli się często przez własny pot i łzy.

„Biznes to nic innego jak rozwiązywanie cudzych problemów, za odpowiednie wynagrodzenie”.

Trudno mi dać odpowiedni podpis, kto powiedział to jako pierwszy, ale sądzę, że wielu zgodzi się, że ta definicja jest uniwersalna i genialna w swej prostocie.

Zaspokajając jakąś potrzebę, rozwiązujemy konkretny problem. Dzięki temu czyjeś życie, praca, czy firma, zyskują konkretną wartość.

Nasze rozwiązanie może się nazywać produkt, usługa, lub jakkolwiek inaczej, bo nie o rozwiązanie chodzi, tylko o problem.

To bardzo łatwe, więc zwykle zapominamy o tym, i próbujemy ludziom zaoferować nasze produkty. Po co? Po co komuś nasza kosiarka, porada, fundusz inwestycyjny czy przejazd pociągiem. Z wyjątkiem hobbystów, nikogo ten produkt nie interesuje, ludzi interesuje, jaki problem im rozwiążemy, co będą z tego mieć i za ile.

Dlatego choć nienawidzimy problemów, to powinniśmy pokochać ich rozwiązywanie. Potraktować jako sposób na życie. A prędzej czy później zrobimy karierę, czy to na wysokim szczeblu w korporacji, czy poprzez własną firmę.

Co więc powinno cechować nasze podejście?

  • Patrzenie na problem przez pryzmat rozwiązań i naszej gaży z tego tytułu;
  • Szukanie sytuacji win-win;
  • Odnajdywanie realnych korzyści dla klienta, przekraczających poniesione przez niego wydatki;
  • Rozwiązywanie problemów bez przerwy – ciągłe ułatwianie życia innym;
  • Poszukiwanie udoskonaleń w każdej dziedzinie, którą się zajmujemy;
  • Mówienie językiem klienta – mówienie o rozwiązaniach dla niego, a nie produktach od nas.

To tylko kilka sugestii, które możemy znaleźć w niemal każdej książce o sprzedaży. Czy się do nich stosujemy? Często jednak nie, tracąc przez to klientów i pieniądze.

Ile działasz, a ile rozmawiasz o działaniu?

Napisany 12 września 2010

To trudne pytanie które stawiam sobie raz na jakiś czas.

Oczywiście można powiedziać, że każdy z nas pracuje, ale czy jest to praca zorganizowana? Czy też wciąż ją organizujemy, kręcąc się  w kółko, omawiając pięć razy co jest do zrobienia, zanim to zrobimy.

Z mojego krótkiego doświadczenia wynika, że większość zadań jestem w stanie wykonać w 5-10 minut od ręki. W praktyce jednak kończy się to na tym, że przepisuję zadanie z listy do listy, układając je w piękne wzorki, zamiast po prostu zabrać się do roboty.

Dlatego zamiast gadać – działajmy!

Niech nasze omówienie postępów będzie podsumowaniem jak dużo jest już zrobione, a nie żalem, że nic jeszcze nie zrobiliśmy, skupmy się na tym, by prace wykonywać szybko, a potem pracujmy nad ich optymalizacją.

Można więc powiedzieć krótko:

Łatwiej ciężko pracującemu pracować wydajniej, niż leniowi w ogóle zabrać się do pracy.

Bądźmy pracowici. Bo to przynosi rezultaty.

A co z pomysłem, co z mądrym podejściem do pracy?

To oczywiście istotne sprawy, ale niezależnie jak dobry jest nasz pomysł, jego realizacja będzie wymagać dużego wysiłku i nie bójmy się go. Często duży wysiłek zadania polega na tym, że robimy wszystko inne, byleby nie zajmować się jego realizacją.

Zacznij działać:

Wypisz trzy rzeczy do zrobienia na teraz;

– Wykonaj je;

– Znajdź kolejne trzy;

– Zrealizuj je;

– Zrób dłuższą listę i  w cyklach pracy i odpoczynku wykonuj zadania.