20
lip
2011

Komentarze:

347

Dlaczego Groupon to nie marketing dla każdego?

Napisane przez: Michał Mietliński


Serwisy typu Groupon, Gruper, Okazik, Citeam i wiele innych proponują przedsiębiorcom dotarcie do olbrzymiej ilości nowych klientów – na pierwszy więc rzut oka jest to promocja idealna. Jednak aż tak wspaniała, jak się wydaje nie jest.

Kłopot w tym jak tanio trzeba oferować swoje usługi w serwisach tego typu. Nie dość że na początku musimy zaoferować zniżkę przekraczającą 50%, to od tego serwis weźmie kolejnych kilkanaście / kilkadziesiąt procent prowizji.

W ostatecznym rozrachunku wychodzi na to, że końcowa cena usługi ledwo pokrywa materiały, bądź koszt prac. Wykonywane usługi są więc niemalże działalnością dobroczynną. Choć owszem, nadal jest to promocja – zakładając że Ci ludzie wrócą do nas, bądź polecą nas innym.

Tu pojawiają się dwa znaczące problemy:

1. Wielu użytkowników serwisów tego typu poluje wyłącznie na okazje – w momencie gdy nasza promocja się skończy, pójdą do innej firmy, która zaoferuje im super zniżkę.
2. Do kosztów promocji należy doliczyć obłożenie pracą za darmo – podczas gdy z mniejszej ilości, ale pełnopłatnych klientów, moglibyśmy generować przychody.

Może się więc okazać w najgorszym przypadku, że nie dość, iż wykonujemy pracę bez zysku, to jeszcze tracimy z tego powodu prawdziwych klientów, a nasz poziom usług spada, z powodu nadmiaru zleceń.
Jak tego uniknąć?
1. Powiązać akcję na serwisie zniżkowym z promocją w social media – wykorzystując zniżkę do zwiększenia kontaktu z klientami;
2. Ograniczyć ilość kuponów tak, aby faktycznie była to unikalna okazja.

09
mar
2011

Komentarze:

132

Za co lubię Groupony, Grupery i inne systemy zniżek

Napisane przez: Michał Mietliński


Kupony zniżkowe to nie system idealny, wymagają od firm znacznych zniżek, często otrzymujemy dużo mniej niż powinniśmy proporcjonalnie do zniżki – czyli dostajemy 25zł które zapłaciliśmy, a nie 50 zł. na kuponie, a zbyt dużo chętnych powoduje czasem pogorszenie jakości – ponieważ wraz z tłumem innych szturmujemy dany lokal.

Jednak genialność tej idei to moim zdaniem nie tylko sama niższa cena.  Ale możliwość masowego udostępnienia usługi czy towaru, który w normalnych warunkach uznawany jest za luksusowy. Dzięki temu wiele osób może spróbować czegoś, na co zwykle sobie nie pozwalają. I wcele nie chodzi tu o faktyczną zniżkę. Ważniejsze jest przełamanie bariery ceny.

Dla wielu ludzi kwestią nie jest 50 zł w jedną czy drugą stronę – tylko oczekiwaną wartość produktu. Kupimy sprzęt audio za 400 zł, ale nie wydalibyśmy tyle na lot szybowcem, jednak jeśli ktoś zaproponuje nam okazję – czyli lot za 200 zł. To możemy skusić się na tą ofertę, uzbierać pieniądze i zrealizować nasze małe marzenie. Choćby ten lot był krótszy niż analogiczny w pełnej cenie, to i tak warto.

Właśnie to przełamanie bariery, może zachęcić ludzi, żeby częściej korzystali z usług kosmetyczki, poszli do lepszej restauracji, klubu, a może na off-road. Przesuwając nas trochę bardziej w kierunku usług. Zmieniając nasze nastawienie.

Jak na tym zyskujemy? Znalazłem kilka takich korzyści:

  • Rozbudowujemy branże niszowe – usługi czysto rekreacyjne, „przygodowe”;
  • Zachęcamy ludzi oszczędnych do próbowania nowych rzeczy;
  • Łatwo dostępny „sposób na wieczór;

Co dopisać do tej listy – czekam na wasze propozycje :-)

07
mar
2011

Komentarze:

121

Zapisywanie tego co robimy – czemu to takie ważne

Napisane przez: Michał Mietliński


W wielu książkach poświęconych finansom domowym, odchudzaniu, budowaniu kondycji etc. natkniemy się na poradę, aby nasze codzienne działania skrupulatnie notować, czy to rzeczywiście tak istotne? Z mojego punktu widzenia TAK.

Notowanie to nie tylko dane statystyczne – i informacyjna wartość notatek, w których zapisujemy naszą codzienną dietę nie jest aż tak wielka. Jednak sam fakt notowania, potrafi mieć znaczący wpływ na powodzenie naszej diety, oszczędności i jakiegokolwiek innego wyrabiania swoich nawyków.

Czemu to działa:

1. Notując tworzymy częste sytuacje skupienia na temacie. Tak jak zwykle możemy zapominać o diecie, o tyle notując każdy posiłek, z pewnością przypomnimy sobie, co powinniśmy, a czego nie powinniśmy jeść.

2. Dzięki skrupulatnym wydatkom widzimy z czym dajemy sobie radę, a z czym nie, pomaga to podjąć decyzje dotyczące dalszych działań.

3. Już sam fakt, że po podjęciu działania będziemy je musieli zapisać, może nas odwieść od wielu niepotrzebnych akcji, nadmiarowego wydatku, posiłku z łakomstwa etc.

Muszę stwierdzić z własnego doświadczenia, że nawyk skrupulatnego notowania, pozytywnie wpływa na wprowadzanie zmian w swoim życiu.

22
lut
2011

Komentarze:

120

Czy uczciwy biznes jest w Polsce możliwy?

Napisane przez: Michał Mietliński


Czy da się rozwinąć własną działalność i spełniać wszystkie wymogi prawne? Czy da się przy tym pozostać konkurencyjnym?

Tak

Da się pozostać na rynku będąc w pełni uczciwym wobec prawa. Jest wielu przedsiębiorców, którzy dokładają starań, żeby spełnić wymagania urzędników. Pozostaje im przy tym dość rentowny rynek. Nie jest to łatwa droga – gdy konkurencja przyjmuje zlecenia na czarno, lub łamie przepisy dotyczące produktów i usług. Ci, którzy zdecydują się na uczciwość, mogą to promować – pokazywać klientom, że ich usługi są lepszej jakości – czy też wartością dodaną jest prowadzenie biznesu fair.

Nie

Nie ma gwarancji że politycy nie zmienią przepisów, nie uczynią z przedsiębiorcy przestępcy,  nie będą próbowali wprowadzić prawa wstecz. W Polsce to się zdarza i będzie zdarzać się nadal, bo politycy się nie zmienili, a niekompetencja wielu urzędników wciąż jest tolerowana.

Nie można być więc idealnie uczciwym w kraju, który co rok dokładnie zmienia przepisy, w którym dwa urzędy działają według dwóch wykładni przepisów, a zwykły urzędnik na etacie może swoją bezmyślną decyzją doprowadzić do upadku dużego przedsiębiorstwa, zwolnienia kilkudziesięciu osób etc…

Tak, ale

O ile na idealną relację z prawem przedsiębiorca nie może liczyć – o tyle przy odpowiednich zabezpieczeniach może zapewnić sobie święty spokój. Upraszczając swoją działalność – outsourcing, leasing etc. Pozbywając się tych działań, które mogą podlegać niepewnym przepisom. Może zmniejszyć ryzyko związane ze zmieniającym się prawem.

A czy opłaca się być moralnie uczciwym w biznesie? Co to w ogóle oznacza? To pytanie zostawiam czytelnikom.

17
lut
2011

Komentarze:

63

Gdybym miał działać w MLM

Napisane przez: Michał Mietliński


To na co zwróciłbym uwagę?

Po  czym odróżnić MLM od mrzonki dla bez urazy – marzycieli i głupców. Które z nich warto traktować poważnie, a które omijać szerokim łukiem?

Tematu dziś nie będę w pełni wyczerpywał, postaram się za to na jego podstawie przygotować kilka analiz biznesów sieciowych – tłumacząc co mi się w nich podoba, a co uważam za złe.

Na pierwszy rzut oka, zwracam uwagę w MLM-ach na kilka prostych spraw:

1. Co jest produktem – na czym firma zarabia!

Jeśli głównym dochodem firmy są pakiety startowe dla nowych członków grupy – to jest to niemalże „piramida dla frajerów” – kupując pakiet startowy fundujesz prowizję dla właścicieli, a potem szukasz „łosia” który swoim pakietem startowym ufunduje Ci prowizję.

Dobry MLM to taki, który ma prawdziwe produkty – co ważne atrakcyjne dla odbiorców, o realnym zastosowaniu i o uzasadnionej cenie. Produkt może być droższy, ale za identyczną jakość nie zapłacę 2 razy więcej, tylko dlatego że sąsiadka by mnie namawiała. Jeśli mam kupować od sąsiadki (przedstawicielki MLM) – produkt musi być co najmiej dobry, za cenę, którą mogę sobie tą jakością uzasadnić.

Dlatego na dzień dobry odrzucam wszystkie MLM-y które:

  • Oferują drogie towary „po prostu” – nie dając lepszej jakości;
  • Zmuszają do zakupu dużych pakietów startowych – nabijając sprzedaż wyłącznie o nowych członków MLM;
  • Nie są atrakcyjne do sprzedaży dalszej – niejako jedynymi nabywcami będą członkowie sieci.

2.  Co obiecuje – czyli jakie buduje oczekiwania;

Tu krótko, jeśli:

  • Obiecują Ci 100000 w rok;
  • Obiecują Ci 500 000 w rok;
  • Obiecują Ci 1000 000 w rok;

To nie mamy o czym rozmawiać.

Obiecują Ci że w pół roku zbudujesz sieć na 200 000 osób w grupie – to nie ma o czym mówić.

MLM to dużo pracy – jak w każdym biznesie – ktoś kto twierdzi inaczej – kombinuje.

3.   Wypłata prowizji jest długo opóźniona w czasie.

To również jest proste – budowanie biznesu bez pieniędzy to tylko ułuda. Jest praca – są efekty – muszą za tym iść pieniądze.

A jak to się przekłada na praktykę napiszę porównując MLM-y w kolejnych wpisach.

14
lut
2011

Komentarze:

73

Kilka prostych prawd internetu

Napisane przez: Michał Mietliński


Niemal wszyscy z niego korzystamy, coraz bardziej go lubimy, coraz więcej w nim wydajemy, a jednak kilka prawd pozostaje aktualnych.

1. Można tu znaleźć wszystko.

To czy legalnie, to inna sprawa, jednak internet to kraina wielkich możliwości.

Każdy kto chce się uczyć – może tu znaleźć wiedzę, każdy kto chce coś kupić, może to tu namierzyć i niemal każdy kto chce coś sprzedać – znajdzie tu kupca.

2. Można nie znaleźć nic.

Pomimo zaawansowanych skryptów wyszukiwarek, to co stworzymy może łatwo zaginąć w szumie informacyjnym. Nasz klient może nigdy nie trafić na naszą stronę, a osoba zainteresowana tematem nigdy nie odczyta opublikowanej wiadomości. To ryzyko dotyczy każdej branży, dlatego główną regułą biznesu w sieci jest bycie dostrzegalnym.

3. Każdy ma szanse zarobić.

W internecie liczy się pomysł, od sprzedawcy obroży dla psów, po brokera nieruchomości, biznes w internecie jest dla każdego.

4. Nie każdy zarobi.

Ale choć pieniędzy jest wiele, chętnych zawsze jest więcej – tak więc dla wielu niestety rynku nie wystarczy. I choć byśmy chcieli inaczej znacząca większość internautów:

  • Wyłącznie wydaje pieniądze w sieci;
  • Zarabia grosze na drobnych transakcjach;
  • Działa na bilansie zerowym;
  • Traci swoje biznesy w sieci.

To jednak dotyczy każdej gałęzi i na tych którzy w internecie spodziewają się znaleźć nieograniczony rynek zbytu, czeka niemiła niespodzianka.

5. Internet nie zna pór dnia.

Co w praktyce oznacza, że nasz wkład w internet – czy to film, strona www, oferta, ogłoszenie czy post – może pracować 24h na dobę – ponieważ zawsze znajdzie się osoba, która z różnych przyczyn zakupy robi o 3 nad ranem.


6. Internauci lubią słowo „darmowe”

Jest to większy wabik niż na co dzień. Ponieważ w realnym świecie z zasady spodziewamy się ceny za produkt lub usługę. W sieci jednak od początku wiele opcji było za darmo i na wielu rynkach jedyna forma konkurencyjności to bycie za darmo, a na dodatek lepszym pod względem oferowanych produktów czy usług.

To kilka oczywistych prawd – skoro jednak są tak oczywiste, to czemu tak wiele firm ich nie przestrzega?